Reżyser w prawdziwym teatrze jest kierownikiem artystycznym przedstawienia, opracowującym jego koncepcję i koordynującym działania aktorskie. Dziecko reżyser musi czynnie uczestniczyć we wszystkich próbach i razem z kolegami być współodpowiedzialnym twórcą spektaklu. Będzie pilnować, czy koledzy aktorzy prawidłowo mówią teksty, czy po kolei wykonują wszystkie czynności w wystawianej sztuce. Reżyser nie powinien wkraczać w indywidualną grę aktorską. Trzeba mu wytłumaczyć, że nawet zawodowi reżyserzy starają się nie przeszkadzać aktorowi, gdyż grana przez niego na scenie rola jest sprawą bardzo indywidualną. Nauczyciel musi tak dyskretnie i umiejętnie koordynować działania młodego reżysera, aby nie pozbawić go autorytetu. Dziecko reżyser nie może zauważyć, że czasami to nie on, a nauczyciel jest kierownikiem przedstawienia. Chociaż zdarzają się przypadki tak wybitnych dzieci, które swoimi pomysłami zaskakują dorosłych. Nie wolno nam wtedy nic narzucać, świat dziecka rządzi się własnymi prawami, niech eksperymentują, aż same dojdą do prawdy. Podobnie rzecz dzieje się w przypadku innych dzieci, którym powierzono funkcje pozostałych pracowników teatru. Dla jednych są to role symboliczne, choć dzieci są przeświadczone o swoim dużym wkładzie w przedstawienie, inne spełniają funkcje bardzo przydatne (organizator widowni, który ustawia krzesła dla widzów, scenograf ze swoją grupą, którą przygotowuje wystrój sceny itd.). Pozostają jeszcze aktorzy. Często rola aktora urasta do legend i mitów. Bierze się to stąd, że właśnie jego widzi się na scenie. Tak jest w każdym teatrze, nawet i w naszym, który stworzymy z dziećmi. Chociaż aktor jest głównym współtwórcą spektaklu, to wraz z nim działa sztab ludzi.
Staram się, żeby moi uczniowie nie mieli błędnego wyobrażenia, że koledzy aktorzy są kimś lepszym od innych: strażaków, kurtyniarzy, suflera itd. Wszyscy są współtwórcami spektaklu teatralnego i praca każdego jest jednakowo ważna i potrzebna.
Należy zwrócić uwagę na to, jak mówią nasi mali artyści. Można robić z nimi różne ćwiczenia dykcyjne, ale może to dzieci znużyć. Generalnie trzeba uważać, żeby nie „sznurowały warg”, a każde słowo powinno być powiedziane tak wyraźnie, żeby było słyszane w ostatnim rzędzie, nawet jeśli powiedziane jest szeptem. Słów nie wolno „zlewać”, ostatnie litery muszą być wypowiedziane (np. w słowie „dym” – musi być zaznaczone i słyszalne „m”, w słowie płakać -„ć”). Nie można mówić – stojąc tyłem do widza. Żeby poprawić wyrazistość dykcji, stosuję z dziećmi proste ćwiczenie, polegające na czytaniu roli z ołówkiem trzymanym w zębach (tak jak trzyma się lizaka kulkę).
Scenografia jest sztuką tworzenia całej oprawy plastycznej widowiska teatralnego. Składają się na nią dekoracje, kostiumy, rekwizyty itd. Dziecko scenograf powinno porozumiewać się z reżyserem i nauczycielem prowadzącym teatr oraz wspólnie z nimi komponować wygląd sceny podczas prób. Dekoracja jako element scenografii, najbardziej obok światła i muzyki, buduje nastrój. Jest tłem dla przedstawianych zdarzeń, ukonkretnia ich miejsce czas. Określa też sytuację dramatyczną i wpływa na nastrój widza. Scenograf w porozumieniu z reżyserem wymyśla też harmonizujące z całokształtem dekoracji kostiumy. Wymyśla różne charakteryzacje i fryzury, które powykonuje charakteryzator i fryzjer. Kostium teatralny określa postać strojem i pełni funkcję dramaturgiczną, dekorując samego aktora. Rekwizyt, czyli przedmiot używany ma scenie w czasie przedstawienia, stanowi czasem uzupełnienie kostiumu (np. atrybuty królewskie: korona, berło, jabłko, płaszcz obszyty gronostajami) lub może być z kostiumem niezwiązany, np. balonik, skrzynka ze skarbami itp. Charakteryzacja, w przeciwieństwie do kostiumu, określa postać fizyczną aktora, dokonując w nim zmian i modyfikacji (efekty te uzyskuje się stosując dużą kosmetykę, szminkowanie czy uczesanie). Charakteryzacja uwypukla zasadnicze cechy postaci (np. długi nos u Baby-Jagi, zasłonięte przepaską oko pirata itd.).
Ostatnio modny jest makijaż meteo, który można z powodzeniem zastosować w dziecięcym teatrze. Technika tego makijażu jest prosta i dzieci same potrafią go wykonać. Trzeba usiąść przed lustrem, założyć fartuch ochronny i na nakremowanej twarzy namalować kontury, jakie chcemy (słońca, księżyca, chmurki, parasola czy takie, jak maluje na swojej twarzy klaun). Cały środek wypełniamy kolorowym cieniem, np. żółtym, niebieskim, białym, lub kredkami czy teatralnymi szminkami do twarzy. Kredkami i szminkami możemy zmienić też kształt nosa (wydłużyć go lub skrócić) i oczu (skośne, okrągłe itd.).
Najpierw jednak trzeba zaopatrzyć się w odpowiednie narzędzia: farby do malowania ciała – dostępne w sklepach dla plastyków, również tych internetowych, gąbka lateksowa (taka jak do nakładaniu podkładu kosmetycznego), pędzelki różnej grubości (przydatny będzie jeden bardzo cienki do nakładania najdrobniejszych szczegółów), naczynie z wodą, dodatkowo można użyć również kosmetyków tradycyjnych, takich jak kolorowe cienie do powiek, czy kredki do oczu, brokat i inne świecące ozdoby (np. przyklejane cekiny). Malowanie twarzy i ciała może być zarówno doskonałą zabawą, jak i formą sztuki.
Oświetlenie, które współistnieje ze scenografią, tak jak i ona buduje nastrój. Reżyser światła (oświetleniowiec), posługujący się aparaturą oświetleniową, uwypukla różne płaszczyzny, nadaje im kształty, stwarza wrażenie przestrzennej głębi. Oświetlenie, przekazujące atmosferę sceny, wpływa tak samo na widza, jak i na aktora. Ciemne światło wycisza i uspokaja. Być może z tego powodu czekający za kulisami aktorzy, zanim kurtyna podniesie się w górę, siedzą w półmroku. Światła dziennego nie powinno się stosować w teatrze. Jest ono niekorzystne, nie daje możliwości tworzenia kompozycji świetlnych. Rola sztucznego światła w teatrze jest ogromna i szkoda z niej rezygnować. Dzięki temu światłu scena może przybierać różne kolory. Rozjaśniona nagle ożywia i wywołuje radosny nastrój poranka. Mrugające płomyki wzbudzają niepokój, ciemność — strach. W teatrze szkolnym możemy posługiwać się kolorowymi latarkami. Wykorzystajmy także kolorowe światło lampek i lampionów Starsze dzieci z pomocą osoby dorosłej mogą zacząć obsługiwać małe reflektory. Dziecko z czasem nabierze doświadczenia i samo będzie robiło różne świetlne kompozycje.
Żałosne jest przeświadczenie, że teatr szkolny musi być teatrem ubogim, skazanym tylko na niekorzystne światło dzienne, a co najwyżej o zmroku na lampy codziennego użytku (biurowe, sufitowe lub najczęściej jarzeniowe). W dzisiejszych czasach mamy tak duży wybór różnego rodzaju oświetlenia, a nawet imitacji otwartego ognia, że pozostaje to już w możliwościach finansowych danej placówki. Nie należy zniechęcać się, jeśli nam czegoś brakuje. Są różne sposoby, żeby temu zaradzić. Można szukać sponsorów, co się dziś praktykuje, wypożyczyć dekoracje czy światła z innego klubu, a nawet wynająć salę, żeby naszą sztukę pokazać w lepszym miejscu. Jest wiele osób i instytucji, które nieodpłatnie zrobią coś dla dzieci.
Muzyka oddziałuje na widza inaczej niż dekoracje i światła, ale wywołuje również wzruszenia i pomaga silniej zaangażować się w akcję rozgrywaną na scenie. Dlatego trzeba starannie dobrać tło muzyczne, pasujące do treści utworu scenicznego. W teatrze szkolnym najczęściej korzysta się z nagrań muzyki programowej, która jak żadna inna silnie działa na wyobraźnię i psychikę dziecka. W utworach takich kompozytorów, jak np. R. Schumann, P. Czajkowski, S. Prokofiew i E. Grieg, jest ogromne bogactwo kontrastów muzycznych, które można łatwo dostosować do treści wystawianej sztuki. Słychać w nich wszystko: burzę śnieżną, jeźdźca pędzącego na koniu, Babę-Jagę na miotle, śmiech krasnoludków i płacz chorej lalki. Taka ilustratorska muzyka związana z treścią sztuki nie może towarzyszyć nieustannie w czasie przedstawienia, jak stosowano to w niemych filmach, żeby zagłuszyć terkot aparatury. Muzykę w teatrze stosujemy gdzieniegdzie, co szczegółowo zaznaczyłam w swoich scenariuszach. Czasem zdarza się, że zastosujemy muzykę przypadkową (niezwiązaną z treścią dramatu), która pełni rolę łącznika np. między kolejnymi odsłonami.
Oczywiście teatr nie jest salą koncertową, gdzie przychodzi się słuchać muzyki. W teatrze muzykę się słyszy, a czasem i widzi jako spotęgowany obraz przedstawianej akcji. Piosenki, tańce i gra na różnych instrumentach uzupełniają muzyczną oprawę widowiska.
Dziecko zajmujące się muzyczną stroną przedstawienia, zwane potocznie dźwiękowcem, w dobie elektroniki użytkowej, podobnie jak profesjonalny reżyser dźwięku, ma duże możliwości działania. Może nagrywać różnego rodzaju dźwięki, przekształcać te nagrania, przegrywać muzykę z płyt. Jeszcze parę lat temu w przedszkolu czy szkole mieliśmy do dyspozycji tylko amatorsko sporządzone taśmy fatalnej jakości z podkładem muzycznym, złożonym ze strzępów standardowych utworów klasycznych czy przebojów W obecnej sytuacji rynek oferuje w tej mierze bardzo szeroki wachlarz możliwości (dostępnych dla szkół jako wydatek długofalowy). Dostęp do płytoteki (płyt CD) nie stwarza większych problemów. A gdy zechcemy stworzyć własny podkład dźwiękowy do wystawianej sztuki, istnieją od dłuższego czasu nagrywarki CD-R (Compact Disc-Recorder), pozwalające na zgranie na jedną płytę muzyki i efektów potrzebnych do spektaklu. Można to zlecić również w dobrych salonach i sklepach muzycznych. Da nam to, jak na potrzeby naszego amatorskiego teatru, dostateczną jakość dźwięków (pod warunkiem dobrania komponentów zestawu muzycznego pod względem mocy i nagłośnienia do kubatury pomieszczenia, w którym znajdować się będzie scena). Warto też zdać się na opinię fachowca najczęściej w miejscu ewentualnego zakupu zestawu muzycznego. W teatrze szkolnym czy przedszkolnym dobrze jest, kiedy mamy pod ręką pianistę czy innego instrumentalistę. Śledzi on tok akcji na scenie, dzięki czemu żywa i dobra muzyka jest cały czas z dziećmi.
Ale wróćmy do momentu, kiedy skład zespołu teatralnego zostanie już ustalony i przystępujemy do budowania spektaklu.
Każde dziecko otrzymuje kopię tekstu omówionej wcześniej sztuki. Niezwykle ważne jest, żeby teksty dostali nie tylko reżyser i aktorzy, ale wszyscy pozostali obsługujący sztukę, gdyż dzięki temu dzieci będą wiedziały, co i w jakim momencie mają wykonać (np. strażacy, kiedy czuwać nad zapalonymi w lichtarzu żarówkami, dźwiękowiec nad włączeniem czy wyłączeniem muzyki, oświetleniowiec — światła, inspicjent — nad wprowadzeniem kolejnego rekwizytu, kurtyniarz — po jakich słowach opuścić kurtynę itd.).
Dzieci mają przed sobą teksty i czytają je (grupa starsza). Aktorzy czytają głośno, pozostali śledzą dialogi, monologi czy narracje. Czytamy teksty na siedząco, tak jak wtedy, kiedy rozmawiamy ze sobą, robiąc ogólne uwagi dotyczące wyraźniejszego, głośniejszego, cichszego lub wolniejszego mówienia słów czy zdań, i wyjaśniamy wszystkie wątpliwości. Dzieci poddane edukacji teatralnej lepiej i szybciej czytają i uczą się wierszy na pamięć. Ten okres w życiu dziecka można spokojnie wykorzystać na trening pamięci, gdyż w starszych klasach dzieci są dodatkowo obciążone lekturami i dużym materiałem nauczania.
Kiedy aktorzy znają już swoje role na pamięć, przystępujemy do regularnych prób. Przysłuchuje im się cały zespół teatralny, tworzący obsługę spektaklu. Pierwsze próby są najważniejsze, gdyż decydować będą o całokształcie wystawionego później przedstawienia. Na pierwszych próbach tworzą się wizje scenografii, kostiumów, charakteryzacji, oświetlenia, tła muzycznego itd. Wtedy też reżyser i aktorzy decydują się na generalne ustalenia, dotyczące akcji i sytuacji na scenie. Reżyser czuwa nad całością przygotowań i śledzi pracę aktorów Scenograf, współpracujący z reżyserem, dopiero w czasie prób wymyśla najlepszą, jego zdaniem, scenografię. Dzieci, które na początku buntowały się, że nie zostały wybrane do ról, w trakcie przygotowania przedstawienia stwierdziły, że scenografia, malowanie tła, szycie i zawieszanie kurtyn, tworzenie krajobrazu z drzew, skał, makiet miast, komnat z lekkich pomalowanych kartonów jest niekończącą się zabawą.
Żeby te wspaniałe dekoracje ożywić i pokazać jeszcze piękniejsze, należy je oświetlić. Cała scena jest stworzona do różnych świetlnych kompozycji. Ale żeby mieć wizję, jak będziemy ją oświetlać i jakie światła na nią wprowadzać, trzeba wiedzieć, co mamy oświetlać. Dlatego oświetleniowiec, podobnie jak scenograf, najpierw musi się przyglądać próbom. Dźwiękowiec, podobnie jak scenograf i oświetleniowiec, tworzy wizje podkładu muzycznego.
Dźwiękowiec musi obsługiwać aparaturę dźwiękową (w tym przypadku będzie to najczęściej magnetofon). Dźwiękowiec współpracuje z reżyserem, scenografem, oświetleniowcem, aktorem. Generalna zasada jest jednak taka, że tło muzyczne, w przypadku inscenizacji teatralnej, musi być bardzo dyskretne, zastosowane gdzieniegdzie (chyba że robimy zamierzoną melorecytację). Muzyką najlepiej pokazać, kiedy aktorzy przechodzą z jednej akcji w drugą, muzyka może łączyć sceny albo towarzyszyć tańcom czy piosenkom. Krótkie fragmenty, które wybierzemy, muszą być jedynie fragmentami wprowadzającymi do powiedzenia czegoś smutnego czy wesołego. Nie mogą w żaden sposób zagłuszać mówiącego dziecka. W czasie, kiedy szyliśmy kostiumy, robiliśmy rekwizyty, budowaliśmy dekoracje, dźwiękowiec przygotowywał nagrania, a oświetleniowiec światła, aktorzy odbywali próby, których zwykle mieliśmy kilkanaście do jednej sztuki (próby odbywały się bez kostiumów) — organizator widowni przygotowywał plakaty, zaproszenia i programy. Sufler śledził cały czas każde słowo aktora i sprawdzał z tekstem. Aż nadszedł długo oczekiwany czas trzech ostatnich prób już w kostiumach, z rekwizytami, w pełnej scenografii, przy oświetlonej scenie i z muzyką. W tym momencie w każdym teatrze do głosu dochodzi najważniejsza osoba, od początku śledząca każdy krok reżysera, aktora i całej pozostałej obsługi teatru.
Jest to inspicjent, do roli którego należy wybrać wyjątkowo rozgarnięte i spostrzegawcze dziecko. Inspicjent musi opiekować się aktorami przed spektaklem, pocieszać ich i dodawać otuchy, ale przede wszystkim sprawdzić, czy całość przygotowań jest zapięta na ostatni guzik. Musi sprawdzić, przynajmniej na pół godziny przed pierwszym dzwonkiem, czy są wszyscy aktorzy, czy jest pełna scenografia, czy dekorację są w porządku, czy są wszystkie rekwizyty, czy aktorzy mają kostiumy czy są ucharakteryzowani, ufryzowani, obuci, czy czuwają nad nimi garderobiane z czystymi ręcznikami, mydełkami i igłą z nitką w razie a stroju, czy fryzjerzy mają grzebienie, żeby poprawić fryzury, czy dźwiękowiec i oświetleniowiec mają sprawny sprzęt (podłączony), czy są strażacy na swoich miejscach. Inspicjent biega z jednej strony kulis na drugą. Jeżeli jest kurtyna, sprawdza, czy są na swoim miejscu kurtyniarze. Nawet w półmroku za kurtyną sprawdza, czy są ustawieni wszyscy aktorzy i czy jest sufler, Kontaktuje się z organizatorem widowni, który dużo wcześniej wywiesił plakaty, rozesłał zaproszenia i przygotował programy. W dniu spektaklu organizator widowni razem z innymi dziećmi (portier, garderobiane, kasjerka) sprzątają salę i ustawiają krzesła dla publiczności. Potem bileterki ubierają się w uniformy i trzymają przygotowane programy. Kiedy widownia jest wypełniona i zbliża się ostatnia minuta przed pierwszym gongiem, organizator już stale utrzymuje kontakt z inspicjentem.
W naszym teatrze zastosowaliśmy, tak jak w zawodowym, gongi co pięć minut, co bardzo mobilizowało publiczność do szybszego zajmowania miejsc i aktorów oraz całej obsługi spektaklu, która czekała już na swoich stanowiskach.
Punktualność w teatrze jest jedną z głównych zasad. Aktor już od pierwszego dnia prób musi chodzić jak po znakach drogowych, a cały spektakl powinien być opracowany z matematyczną dokładnością, dzięki czemu nikt się nie pogubi. Ostatni gong i wystawiamy premierę. W takiej sytuacji wszyscy są zdenerwowani. Dzięki wcześniejszym przygotowaniom zaoszczędzamy dzieciom i sobie niepotrzebnego stresu, gdyż nasza inscenizacja jest rzetelnie przygotowana i nie jest żadną improwizacją, która nie wiadomo, jak wypadnie.
Wyobraźmy sobie jeszcze raz ostatnią sekundę przed trzecim gongiem (uderzenie w talerze z zestawu perkusyjnego). Organizator widowni daje znać inspicjentowi, że publiczność jest już gotowa, inspicjent jak z konsolety daje wszystkim znać, że rozpoczynamy spektakl, a jeśli jest kurtyna, ostatnim jego gestem będzie pokazanie kurtyniarzowi, żeby ją rozsunąć. Sceny następują jedna po drugiej, nie wiadomo, kiedy spektakl dobiega końca.
Czas na scenie dla grających jest bardzo krótki, ale dla widza jest zawsze dłuższy. Po skończonym przedstawieniu kurtyna opada, jeśli są duże brawa to znowu się podnosi, czasem parę razy. Na scenę wchodzą wszyscy aktorzy w następującej kolejności: najpierw statyści, aktorzy drugoplanowi i ci, którzy grali główne role. Kłaniają się teatralnym ukłonem. Na koniec wychodzi reżyser. W naszym teatrze, zaraz po reżyserze, wychodziła cała obsługa spektaklu. Kiedy brawa słabną, kurtyna opada i jest koniec przedstawienia. Wszyscy zbierają rekwizyty i sprzątają dekoracje. Tak przygotowane przedstawienie można powtórzyć w każdej chwili. Będzie to cenne doświadczenie, które przyda się do realizacji następnej sztuki.
Na zakończenie dodam, ze dzieci mogą.uczyć się budowy spektaklu, ale nie koniecznie muszą samodzielnie wystawić jakąś sztukę. Wystarczy, że będą wiedziały, jak buduje się spektakl od podstaw. Mogą też pomagać nauczycielowi lub instruktorowi w jego przygotowaniu. Dzieci z mojego teatru przygotowały samodzielnie zaledwie kilka przedstawień na kilkanaście wystawionych. Oczywiście małe dzieci nie biorą udziału w takich teatralnych zajęciach, a prowadzącym przedstawienie jest wyłącznie nauczyciel. Zabawa w prawdziwy teatr może rozpocząć się dopiero w młodszych klasach szkoły podstawowej. Wiemy z życia, że najwięcej radości sprawiają każdemu przygotowania, a efekt końcowy to często tylko chwila. Sam spektakl nie dostarcza tylu wzruszeń i przeżyć co jego przygotowanie, oczekiwanie na premierę i pierwszy gong.
Edukacja, którą zaproponowałam, pozwala dzieciom na stworzenie teatru jako instytucji skupiającej i angażującej całe zespoły, klasy do wystawienia sztuki. Dzieci wybierając reżysera, scenografa, aktorów i całą obsługę spektaklu krok po kroku budują swoje własne przedstawienia.
Zanim zamknę wrota takiego teatru, pełnego radości i śmiechu rozentuzjazmowanych dzieci, pragnę zapewnić nauczycieli, że wszystko to, co opisałam, zostało sprawdzone w wieloletniej praktyce pedagogicznej. Zawsze dążyłam do tego, żeby teatr szkolny czy przedszkolny był na wysokim poziomie artystycznym, z piękną scenografią, dekoracjami kostiumami, pełen światła, poezji, ruchu i muzyki. Dzieci grające na scenie traktowałam zawsze jak prawdziwych aktorów. Bez tego nie ma mowy o wydobyciu drzemiących w nich talentów, o wychowaniu przez sztukę, o artyzmie. Pamiętajmy, że wbrew głoszonym tezom próby naśladowania teatru profesjonalnego wcale nie muszą być żałosne, jeśli zaufamy tylko naszej wyobraźni. Nie bójmy się nowatorskich form. Przecież królestwo sztuk pięknych ma nieograniczone bogactwa, z których możemy korzystać bez końca.
Lidia Bajkowska
1